Tajny

by Tajny

/
  • Streaming + Download

    Includes unlimited streaming via the free Bandcamp app, plus high-quality download in MP3, FLAC and more.

      10 PLN  or more

     

  • Compact Disc (CD) + Digital Album

    Includes unlimited streaming of Tajny via the free Bandcamp app, plus high-quality download in MP3, FLAC and more.
    ships out within 2 days

      35 PLN or more 

     

1.
2.
03:55
3.
04:10
4.
05:19
5.
04:06
6.
04:48
7.
03:30
8.
05:26
9.
03:58
10.

credits

released December 8, 2015

www.facebook.com/projekttajnydetektyw

Małgorzata Tekla Tekiel – bas, programowanie
Mewa Chabiera – głos
Tomasz Głuc – perkusja, HandSonic (płyta)
Grzegorz Kosowski – gitary
Marcin Młynarczyk – instrumenty klawiszowe, akordeon, klarnet
Paulina Owczarek – saksofon barytonowy
Przemek Borowiecki – perkusja (koncerty)

Jacek Dehnel – teksty
Barbara Klicka – teksty, sens i ręka na pulsie

Nagranie – Emili Jones - LWW studio – lipiec 2015
Mix i Mastering – Activator & Smok at Studio AS One – sierpień 2015

Projekt powstał we współpracy z Narodowym Centrum Kultury www.nck.pl

Teledysk : www.youtube.com/watch?v=D5BuPE3NKHo

Realizacja teledysku: Joanna Urbaniec & Łukasz Lenda


Igor Kubik - grafika okładki
Piotr Wójcik - zdjęcia (płyta)
Joanna Gontkiewicz - zdjęcia (koncert)
Monika Proba - wizualizacje

tags

license

all rights reserved

about

Tajny Poland

contact / help

Contact Tajny

Streaming and
Download help

Track Name: LAMENT MARTY CICHEJ
słowa: Jacek Dehnel i Barbara Klicka

- Gdzie, synku, jesteś teraz? Nie u ojca przecież,
o, żeby cię nie zgubił na szerokim świecie.

- Nie zgubił mnie, nie zgubił, miejsca zapamiętał,
pod głazem, przy rzece, i gdzie latem mięta.

- Nazywał cię bękartem, nie dawał pieniędzy,
i mówił: „Oddaj mi go, to nie zazna nędzy.”

- Niczego mi nie trzeba, grosza ni złotówki,
za darmo mnie łaskoczą korzenie i mrówki.

- A kiedy zachodziłam by zobaczyć ciebie,
to mówił, że dał starym, że tak będzie lepiej.

- Nie oddał mnie nikomu, tylko czarnej ziemi,
chowają mnie larwy i osiem krzemieni.

- Do starych pojechałam, nie mówili wiele,
lecz ciebie nie widzieli już szóstą niedzielę.

- Udusił mnie i pociął na kawałki cztery,
nosił, zawinięte w splamione papiery.

- Gdzie, synku, twoje nóżki jak dwa polne kwiatki?
Przybiegnij na tych nóżkach przez łąkę do matki.

- Zakopał mi je tatuś tam, gdzie płynie rzeka,
po nocy nimi biegam przez korytarz kreta.

- Gdzie, synku, twoje rączki jak białe stokrotki?
Chodź, przytul swoją matkę, mój chłopczyku słodki.

- Zakopał mi je tatuś w ziemi nieświęconej,
przytulam nimi kamień posrebrzany szronem.

- Gdzie, synku ukochany, gdzie, synku malutki,
odnajdę twoje oczka jak dwie niezabudki?

- Zakopał mi je tatuś w drodze na lotnisko,
pod ziemią je otwieram i rozumiem wszystko.
Track Name: BAŁUTY
tekst tradycyjny - opracowanie : Jacek Dehnel, Barbara Klicka

W bałuckiej cichej dzielnicy mieszkała z córeczką wdowa,
gdzieś na Szopena ulicy, zwała się pani Zajdlowa.
Miała kochanków dość wielu, ale się żenić się chciała,
prędko dążyła do celu, lecz córka jej przeszkadzała.

Dlaczegoś matko zabiła, zza grobu pytam, dlaczego?
Szczera nas miłość łączyła, tyś chciała szczęścia nowego.
Szczęście prysnęło jak bańka, żyć mi nie dałaś na świecie.
Dla uciech w łóżku kochanka przestałaś kochać swe dziecię.

Matka swą córkę katuje, orgie się straszne tam dzieją.
Mała po schodach nocuje, a oni się z tego śmieją.
Aż naraz wszystko ustało, bo matka ją udusiła
i jeszcze ciepłe jej ciało do ubikacji wrzuciła.

Dlaczegoś matko zabiła, zza grobu pytam, dlaczego?
Szczera nas miłość łączyła, tyś chciała szczęścia nowego.
Szczęście prysnęło jak bańka, żyć mi nie dałaś na świecie.
Dla uciech w łóżku kochanka przestałaś kochać swe dziecię.

A na policji zeznaje, że banda skradła jej dziecię
i list anonim oddaje, gdy córka gnije w klozecie.
Kiedy wychodzi z komendy, świat zdaje się całkiem nowy:
Wrą w niej miłosne obłędy, kochanek czeka gotowy.
Track Name: KSIĘŻNA
słowa: Barbara Klicka, Jacek Dehnel

Co złego w byciu księżniczką, co złego?
Mieć forsę, boskie ciało, mieć wszystko?
Dlaczego sobie żałować, dlaczego?
Chcę płonąć jak najjaśniejsze ognisko!

Jak żyć w świecie tak ładnym, że boli,
Gdzie tylko bieda jest brzydka jak rana?
Jak nie wypadać z swej nędznej roli,
gdy tylko piękna znaczy kochana?


Kupcy są po to, by kupczyć, to jasne,
na półkach w ich sklepach – prezenty.
Ja jestem po to by błyszczeć, nim zgasnę,
To dla mnie bóg stworzył złoto, diamenty.

Jak żyć w świecie tak ładnym, że boli,
Gdzie tylko bieda jest brzydka jak rana?
Jak nie wypadać z swej nędznej roli,
gdy tylko piękna znaczy kochana?
Track Name: OWOC
słowa : Jacek Dehnel, Barbara Klicka

Najładniejsza szesnastka w całym Horyńgrodzie
ta Anastazja Beściuk, w zamkniętym ogrodzie.
Chodzi do niej nocami Piotr Mojsiejczuk pewien,
objadła się gruszek i spuchła - nikt nie wie.

Że objadła się gruszek i spuchła potwornie,
kazał iść do Szubkowa, iść do Luby Czornej,
fabrykantki aniołków, co już ma sposoby
żeby drutem i ziółkiem przywrócić periody.

Ma już swoje sposoby by zdejmować brzemię,
Będą krzyki i wycia, ale po problemie.
Darła się i krzyczała Anastazja Beściuk,
zaraz się zlecą ludzie, że w chałupie wrzeszczą.

Darła się i wierzgała, aż skrzypiało łóżko,
więc przyskoczył Lubowy, nakrył ją poduszką,
i trzymał, i przyciskał, Czorna przy robocie:
gmerała jej drutami w owocu, w żywocie.

Wygmerała wszystko, on poduszkę odjął,
a Anastazja sina, uduszona, pod nią.
I tak zdjęli z niej brzemię, a ona brzemieniem,
cięższym niż kłody drewna, cięższym niż krzemienie.
Track Name: ULITA
słowa: Barbara Klicka, Jacek Dehnel

Bo lubiłam się śmiać i przy mnie się śmiano,
bo ciało miałam smukłe, co przyciąga ręce,
bo nie zamykałam wszystkich zamków na noc,
bo ściągałam na siebie grzeszne sny chłopięce.

Bo gdzieś ktoś powiedział, że zabiłam męża,
bo światło się paliło długo po północy,
bo nie znano nikogo, kto mógł mnie okiełznać,
bo w ślad za pięknym obrzydliwe kroczy.

Wywlekły mnie z domu obce, męskie dłonie,
owinęły mnie drutem kolczastym jak włóczką.
Kobiety wrzeszczały: nic tu po niej, nic po niej,
więc pędzili mnie dalej, przez wiochę, uliczką.

Na łące za wsią znalazły się już kije,
wszystkie na mnie samą, biły aż do kości.
Tłukli mnie tak długo, aż wiedzieli: nie żyję,
bo nie znają litości stróże moralności!
Track Name: LUBCZYK
słowa: Jacek Dehnel, Barbara Klicka

Piękny Antoni, majstrze Antoni,
lat mam czterdzieści i siedem,
jak cię rozkochać, piękny Antoni,
jakże usidlić cię – nie wiem.
Sennik egipski, sennik chaldejski,
księga przepisów Cyganki,
jak mam cię zdobyć, majstrze anielski,
zrobić cię moim kochankiem?

Chodziłam za tobą, chodziłam,
nosiłam krople, nosiłam
wpuszczałam lubczyk do kawy,
niech los będzie dla mnie łaskawy.

Piękny Antoni, strażnik mnie goni,
chwyta do bólu za ramię,
fiolkę lubczyku wyrywa z dłoni,
i woła wszystkich na zmianie.
Piękny Antoni, ratuj mnie teraz,
wszystkie się w tobie kochały,
tłum się robotnic dokoła zbiera,
jak będą mnie wyśmiewały!

Chodziłam za tobą, chodziłam,
nosiłam krople, nosiłam
wpuszczałam lubczyk do kawy,
niech los będzie dla mnie łaskawy.

Piękny Antoni, majstrze Antoni,
stoję jak kukła w teatrze,
kto mnie przed sądem strasznym obroni,
jakże ci w oczy popatrzę?
Chwytam za fiolkę, do dna wychylam,
ale wiem – lubczyk nie truje.
I dalej będę ze wstydem żyła,
i nikt mnie nie uratuje.
Track Name: LOTOFAGOWIE
słowa: Jacek Dehnel, Barbara Klicka

Chcesz powód? Mam i powód:
nie możesz, kochaniutki,
przede mną mnie ocalać.
Więc siądźmy do śniadania:
tych dwóch butelek wódki
i porcji dwóch ołowiu.

Nie dawaj mi jak nie chcesz
pieniędzy na proszeczki,
są rozwiązania inne.
Masz ręce takie zimne,
dziurawe dwie łódeczki,
uśmiechnij się raz jeszcze.

A ja cię na wyspy szczęśliwe zabiorę,
omamię, omotam tęczowym muślinem,
jak Lotofagowie będziemy wieczorem
zlizywać ze skóry pył kwietny, morfinę.

Zabrakło kuli dla mnie.
Nie kłamię. Miłość szczera.
Pisałam. List. Widzicie?
„Odbieram sobie życie
lecz Stasia też zabieram
bo kocham go totalnie.”

Tak, ja cię na wyspy szczęśliwe zabrałam,
do cna omotałam tęczowym muślinem,
jak Lotofagowie będziemy do rana
zlizywać ze skóry pył kwietny, morfinę.
Track Name: DR BRUZE
słowa: Barbara Klicka, Jacek Dehnel


Zaurocz mnie, zamknij w dłoni, czaruj.
Wyszłam za mąż, mój świat się kurczy.
Twe słowa i dłonie, dwie magie nadmiaru,
są dowodem twej mocy, cudotwórco.

Nie ma boga, nie ma prawa – ty jesteś.
Będę modlić się do ciebie,
jeśli zechcesz - rozpłynę się w bezkres.

Ty mówiłeś, że dotykać jest pięknie,
dotykały mnie więc tysiące razy
obce ciała, ale serce, maleńkie,
nie chciało zaznać tej ekstazy.

Nie wiem w końcu, kto strzelał tej nocy,
to nieważne, skoro śmierć to złudzenie.
Jestem teraz dowodem twej mocy
i dowodem na własne istnienie.
Track Name: MINDLA FILOZOF
słowa: Jacek Dehnel, Barbara Klicka

Krzyczą od rana gazeciarze:
Fałszerstwo monet! Strzały w barze!
Pomorze: nowy wojewoda!
Rozmowy w Moskwie! Pakt Kellogga!

A ja mam swoje małe życie,
handelek, trójkę dzieci. Gnicie
w tej norze na Zawiszy 7.
Klepisko, na nim klepię biedę,
Moryc o polityce krzyczy,
a mnie to wszystko nie dotyczy,

Napad na Kasę Oszczędności!
Plany Trockiego! W Rzymie pościg!
Pierwszy Żyd generałem armii!
Bankrut się wiesza na latarni!

A ja mam swoje życie małe,
noszę po domach drób z nabiałem,
aż nagle mi pod nogi spada,
szary pakunek, co się nada,
grzechoce, widzę: kawał puchy,
chowam go szybko pod fartuchy.

Zamach na urząd! Są ofiary!
Zapakowana w papier szary
machina śmierci, bomba-granat!
Mindla Filozof rozerwana!